Guerlain Samsara


Samsara przewijała się w moim życiu wielokrotnie. W końcu to leciwe perfumy, które w tym roku świętują swoje 30-te urodziny. Samsarę nosiły kobiety w moim otoczeniu kiedy byłam dzieckiem i nastolatką, Samsarą pachniało foyer w teatrze i tramwaj wieczorową porą. Ja za Samsarą, przyznam szczerze, nie przepadałam. Był to zapach zarezerwowany dla „nie mojego wieku” i do tego mocno orientalny w swoim charakterze, co lata temu nie było mi w ogóle bliskie.


Samsara była niegdyś szalenie mocnym zapachem, wokół którego powietrze można było kroić nożem. Duszny orient, pełen bogactwa i przepychu. Bordowy kolor flakonu idealnie oddawał charakter zapachu - ciężkiej kurtyny w starym teatrze, która opadając z hukiem pozostawiała publiczność z emocjami. Zachwytem albo oburzeniem. Nieistotne - po prostu emocjami, bo koło Samsary nie sposób było przejść obojętnie.

Dziś Samsara po wielu reformulacjach to zaledwie cień tych wspomnień. Już nie jest zapachem dusznym, mocnym i stricte orientalnym. To puszysty irysowy sandałowiec, który spodobać by się mógł nawet pokoleniu Y. Straciła kawałek swojego ducha, ale nadal jest wybitnie piękna.

Samsara to wędrówka dusz na ziemi, między małymi światami, które tworzymy my (bo każdy z nas jest odrębnym światem). Doskonała definicja drogi człowieka, który ze stoickim spokojem przyjmuje to, co go spotyka, bo Samsara to zapach łagodny, pełen spokoju i mądrości.

Otwiera się retro pierwiastkiem ylang ylang i właściwie tylko to otwarcie każde myśleć, że historia Samsary jest wiekowa. Potem jest już tylko harmonia drzewa sandałowego i kremowego irysa, które zwarte niczym monolit z wanilią, żywicą bursztynową i jaśminem tworzą woń delikatną, mega kobiecą, tchnącą spokojem i wyciszeniem.

Spotkałam się z określeniem Samsary mianem „zapachu wściekłości”. Nic bardziej mylnego. Wściekłości nie ma tu wcale. To raczej stoicki spokój mędrca przemierzającego w buddyjskim wyciszeniu świat z pobłażliwym uśmiechem dla jego dziwactw i wynaturzeń.

Choć jestem fanką na wskroś współczesnych, a nawet futurystycznych zapachów (choćby spod szyldu Muglera) - Samsara skradła moje serce. To klasa sama w sobie. Kobiecość przez duże „k” i cudowny zapach spokoju w czasach pośpiechu. Samsara każde mi chodzić wolniej, dostrzegać wokół coś więcej niż czubek własnego nosa. W dodatku to piękno wyrażone w najczystszej, wyjątkowo kobiecej i subtelnej postaci.

Specyfikacja:

Guerlain Samsara, woda toaletowa / woda perfumowana
Premiera: 1989
Nuty głowy: nuty zielone, brzoskwinia, ylang ylang, bergamotka, cytryna
Nuty serca: irys, fiołek, jaśmin, róża i narcyz
Nuty bazy: irys, drzewo sandałowe, fasolka tonka, bursztyn, piżmo, wanilia
Twórca (nos): Jean-Paul Guerlain
Trwałość (obecna wersja): 3/6
Projekcja (obecna wersja): 2/6