Burberry Her


Rzadko przyglądam się premierom w mainstreamie, bo w zdecydowanej większości obecny rynek nie ma do zaoferowania nic nowego, co nie byłoby podobne do czegoś, co istniało wcześniej. Jednak nazwisko Francisa Kurkdjiana robi na mnie zawsze wrażenie przynajmniej na tyle, że chętnie testuję nowość, ktoś wyszła spod jego „nosa”.

Nie inaczej było z Burberry Her, który według fanów twórczości Kurkdjiana miał być tańszą alternatywą dla jego największego sukcesu rynkowego pod własną marką - Baccarat Rouge 540. No, więc od razu mówię - jeśli spodziewacie się po Burberry Her, że będzie tańszym odpowiednikiem Baccarata - nie tędy droga. Podczas, kiedy Baccarat Rouge jest dla mnie zapachem głównie drzewnym - w Burberry Her drzewa rzucają tylko blady cień na kompozycję. Dlatego nie będę odnosić się do podobieństw obu tworów Kurkdjiana, choć niewątpliwie jakieś są.

Her to zapach truskawkowy. Od początku do końca truskawka, a raczej syrop truskawkowy dzierży tu palmę pierwszeństwa, nie oddając dominacji żadnej innej nucie. Jednak, co ważne, nie jest to zapach syntetyczny czy kiczowaty, o co nietrudno, obsadzając w roli głównej składnik, który najczęściej w kompozycjach wypada „tanio”.

Otwarcie to garść świeżych soczystych owoców z truskawkami na czele. Wspomagają je kwaskowate jeżyny, porzeczka i dojrzała malina. Na tym terapie Burberry Her to owocowy, zupełnie przeciętny i niezapamiętywalny zapach dla nastolatek. Na szczęście to, co dzieje się później jest o wiele ciekawsze. Po kilkunastu minutach do owoców dołączają jaśmin, piżmo, nuty drzewne i mech dębowy. Truskawki zyskują chropowatość, niuans zamszowości i delikatnie drzewno-piżmowe podbicie. Ta faza, która trwa już do samego końca jest najciekawsza. Jeszcze ciekawsza byłaby, gdyby ten chropowaty niuans był głośniejszy i jeszcze bardziej przekrzykiwał truskawkowy syrop.

Burberry Her to najbardziej pechowy zapach, jaki posiadam. W trzy godziny po zakupie cała butelka 50 ml w kilkunastu kawałkach pływała po podłodze w przedpokoju. Dlaczego zdecydowałam się na ponowny zakup? Bo szczotka do zamiatania i mop przez kilka tygodni pachniały mi chropowatą, mszystą truskawką, która była tak intrygująca, że nagle stałam się fanką sprzątania:-) A tak serio - naprawdę jest w Burberry Her coś fajnego, co powoduje, że trudno mi go nie lubić.

Ps. Jeśli kupicie pojemność 50 ml lub większą, dobrze trzymajcie dno pudełka ;-)


Specyfikacja:

Burberry Her, woda perfumowana
Premiera: 2018
Nuty głowy: malina, truskawka, czereśnia, jeżyna, czarna porzeczka, cytryna i mandarynka
Nuty serca: jaśmin, fiołek
Nuty bazy: bursztyn, mech dębowy, nuty drzewne, piżmo, paczula, wanilia, drewno kaszmirowe
Twórca (nos): Francis Kurkdjian
Trwałość: 4/6
Projekcja: 3+/6