Najlepsza premiera mainstreamu 2018 - Mademoiselle Intense


Koniec roku zawsze skłania do podsumowań, więc i ja pokusiłam się o własne. Dziś zatem będzie o najlepszej premierze 2018 roku w mainstreamie... oczywiście według mnie. Moje osobiste podium zajęła bezapelacyjnie Chanel Coco Mademoiselle eau de parfum intense.


Zacznę od tego, że po drastycznych reformulacjach większości dotychczasowej oferty i mało zaskakującej premierze w postaci Gabrielle przestałam wierzyć, że ten dom mody wyda jeszcze coś, na co warto czekać... I serio, nie czekałam. Inna sprawa, że premiera była tak „dyskretna”, że wiele osób jej w ogóle nie odnotowało. Po ogromnym szumie medialnym, jaki Chanel zrobiła w zeszłym roku przy okazji premiery Gabrielle - Mademoiselle Intense weszła na półki perfumerii właściwie niezauważona.

Co mi się podoba w Mademoiselle intense? Wszystko! Zapach, trwałość i projekcja. Nie ma w nim nic, do czego mogłabym się przyczepić, a dodam, że fanką klasycznej Coco Mademoiselle edp nie jestem.

W Coco Mademoiselle intense najpiękniejsza jest chyba paczula. Podana zgrabnie, elegancko, z ogromną dozą kobiecości, co nie wszystkim paczulom się udaje. W Angelu czy Perles de Lalique jest kamforowa, w Mistral Patchouli pachnie, jak chlorowana woda z basenu, a w Allure Sensuelle, jak czarna ziemia. W Mademoiselle Intense wydobyto z niej lekko roślinno-stęchło-piżmowy sznyt, który doskonale łączy się ze słodką wanilią, tworząc luksusową woń przypominającą zapach najdroższych kosmetyków do ciała.

Do duetu paczuli i wanilii dołącza słodko-dymna fasola tonka, dodając zapachowi zimowo-wieczorowego charakteru. W tle cały czas pobrzmiewają białe kwiaty (zwłaszcza jaśmin) i delikatne cytrusy, uładzając kompozycję i dodając jej przestrzenności.

Na mojej skórze trudno wyróżnić trzy fazy trwania zapachu, bo baza jest wyczuwalna od samego początku, a akordy z nut głowy i serca tylko jej towarzyszą.

Coco Mademoiselle Intense nie jest na pewno mrocznym i mocnym zapachem, ale jest zauważalna i odnotowywana przez otoczenie. Trochę „ciasteczkowa” (pewnie za sprawą wanilii), ale nadal posiadająca klasę i szyk. Widać ewidentnie, że francuska „Panienka” dorosła i zamieniła młodzieżową elegancką koszulę na małą czarną... i w tej odsłonie o wiele bardziej mi się podoba... bo dojrzała wreszcie do mnie.

Specyfikacja:


Coco Mademoiselle eau de parfum intense
Premiera: 2018
Nuty głowy: sycylijska pomarańcza, bergamotka, cytryna
Nuty serca: róża, jaśmin, nuty owocowe
Nuty bazy: paczula, fasolka tonka, madagaskarska wanilia, labdanum, białe piżmo
Twórca (nos): Olivier Polge
Trwałość: 5/6
Projekcja: 4/6