Christian Dior Dolce Vita


Ufff. Wzięłam sobie niezłą przerwę od internetu. Trochę przymusową, bo wszystko przyspieszyło o lata świetlne i brakło mi czasu. Trochę, bo spadła mi motywacja, żeby pisać o zapachach. Po prostu nic mnie nie oczarowało na tyle, bym chciała się tym z kimś podzielić... do czasu;)


A no, właśnie... Do czasu. Postanowiłam wrócić do jednego z najpiękniejszych zapachów mojego dzieciństwa. Znałam go dobrze, bo używała go moja mama. Ja oczywiście siłą rzeczy też, bo jako dzieciak skazana byłam na wspomaganie się cudzymi perfumami, jeśli chciałam pachnieć. Była to Dolce Vita Diora. Zapach słoneczny, ciepły i optymistyczny, dla którego nazwa „słodkie życie” była wręcz stworzona.

Dolce Vita po latach rozczarowuje, choć nadal jest zapachem ładnym, a nawet uroczym. Rozczarowuje jednak tym, że od czasu mojego dzieciństwa zmieniła się jej formuła (po prostu pachnie inaczej) i parametry użytkowe, czyli trwałość i projekcja.

Kiedyś pięknie wymieszana - subtelna i harmonijna - dziś nuty w niej przekrzykują się, jakby każda z osobna uważała, że jest ważniejsza od innej. Początek to mocne uderzenie cynamonu i kardamonu, które za chwilę próbuje zdominować brzoskwinia i na to wszystko atak wanilii, która pragnie zdeklasować wszystkich poprzedników... Z tej walki końcem końców wyłania się aromat gumy Donald wyjętej prosto z papierka;)

Po około pół godziny zapach się wycisza i przybiera harmonijną kremową postać sprzed lat. Trzem głównym graczom - wanilii, cynamonowi i brzoskwini - towarzyszy ciepły aromat drzewa sandałowego, kremowo-pudrowy heliotrop i delikatna woń kokosa.

Mimo zmiany to zapach ciągle ładny, uroczy i dający się lubić. Jestem pewna, że ktoś, kto nie znał Dolce Vity wcześniej, tak jak ja przed 15 laty - ten polubi ją bezwarunkowo i bezdyskusyjnie, bo urody nie sposób jej odmówić... Nawet w obecnej formie. To takie radosne i rozgrzewające promienie słońca podczas deszczowej jesieni i uśmiech w czasie pochmurnego nastroju. Prawdziwe „słodkie życie” na czas kryzysu. Włoskie wakacje we własnej głowie.

Zawodzą jedynie parametry. Kiedyś fenomenalne - trwałość całodzienna - dziś zaledwie 4-godzinne... Ale w końcu przed laty wody toaletowe miały zupełnie inną moc. Dziś już niewiele marek o tym pamięta i choć tego nie lubię i osobiście nie praktykuję - tak z Dolce Vitą należy uskuteczniać proceder perfumowana ubrań, żeby ją na sobie czuć...

Znacie albo znaliście dawną Dolce Vitę?


Specyfikacja:
Christian Dior Dolce Vita, woda toaletowa
Premiera: 1994
Nuty głowy: lilia, brzoskwinia, grejpfrut, bergamotka, róża, kardamon
Nuty serca: morela, magnolia, lilia, cynamon, heliotrop, brazylijskie drzewo różane
Nuty bazy: drzewo sandałowe, kokos, wanilia i cedr
Twórca (nos): Pierre Bourdon/Maurice Roger
Trwałość: 3/6
Projekcja: 2/6