Przejdź do głównej zawartości

Ulubieńcy maja

Nigdy nie zrobiłam wpisu z kategorii „ulubieńcy miesiąca”, choć bardzo lubię je czytać na odwiedzanych blogach. Pomyślałam, że skoro ja lubię to może i Wam spodoba się takie zestawienie. Zatem otwieram je majem i mam nadzieję nie mieć „słomianego zapału” i kontynuować w ramach podsumowania każdego miesiąca roku.

Maj zaskoczył wszystkich nagłym atakiem lata... i fajnie! Uwielbiam upały, choć ku mojej rozpaczy wiele perfum w wysokich temperaturach na mnie znika w trybie ekspresowym (Też tak macie?). Znalazłam jednak kilku pewniaków do miana bohaterów miesiąca, którzy trzymali się w miarę dzielnie... z małym wyjątkiem:)

Cytrusy

Wysokie temperatury należą zdecydowanie do nich. Ja wręcz chronicznie nie cierpię cytrusowych nut, ale upały zmusiły mnie to zawarcia z nimi paktu o nieagresji. Przeprosiłam się z cytryną, której wybitnie nie lubię w perfumach i tak oto moimi trzema bohaterami wysokich temperatur w dżungli miejskiej stały się Dolce & Gabbana Light Blue, Guerlain Aqua Allegoria Mandarine Basilic i Moschino Funny.

Najbardziej spośród tej trójki lubię i będę polecać zawsze i wszędzie zapach od Guerlaina. Najmniej jest mi bliskie Light Blue (ta cytryna, aaa!). Moschino plasuje się natomiast po środku mojego zestawienia cytrusowych perfum na upały, na co zasłużył sobie mega radosnym charakterem. Nazwa Funny! naprawdę oddaje jego bezpretensjonalny urok poprawiania nastroju.

Nocny łowca komplementów

Wieczorami zdecydowanie stawiałam na moc i charakter. Zapachowe killery - tytani trwałości i projekcji to mój ulubiony rodzaj perfum wieczorowych, a że wieczory jeszcze póki co należały do tych chłodniejszych - używałam zapachów stricte zimowych. Wśród nich numerem 1 było Noir pour femme od Toma Forda. Kiedyś zresztą poświęcę mu osobną recenzję, bo zasłużył sobie na to zdecydowanie. Póki co to jedyny zapach od Forda, do którego pałam jednoznacznym uczuciem. Z resztą pozostaję w typowych love-hate relationships:)

Odkrycie maja

W chłodniejsze majowe dni bardzo polubiłam się z The One Essence od Dolce & Gabbany. Uważam je za spore zaskoczenie i mega miłe odkrycie maja. O ile podstawowa wersja The One była dla mnie zawsze neutralna - tak ta okazała się natychmiastowym must have i strzałem w 10!

Cudownie ciepła, choć absolutnie nie ulepnie słodka, brzoskwinia w aksamitnym bursztynie i wanilii z mocnym akcentem herbaty Roibos i białych kwiatów. Poezja. Szkoda tylko, że tak ulotna, jak niektóre wiersze, bo po 3 godzinach nie ma po niej śladu. Jednak przy dość dobrej cenie w internecie można sobie nie żałować ponownych aplikacji;)

Te pięć zapachów to moi bohaterowie maja. Każdy z nich cenię za coś innego, ale bez wyjątków stały się świetnymi rozwiązaniami na upały albo zaskakujące obniżki temperatur.

A Wy mieliście ulubieńców maja?





Popularne posty z tego bloga

Radosna i szykowna wiosna w butelce

Są zapachy dziewczęce i jest Miss Dior Blooming Bouquet. Urok i lekkość podane w szykownej formie, która na głowę bije wszelkie niezobowiązujące, dzienne zapachy skierowane do młodych kobiet. Jest w niej jakiś urok i magia, które odejmują centymetry z bioder i lata z metryki. Z nią nie sposób nie czuć się dobrze. To po prostu jeden z najradośniejszych, a zarazem najszykowniejszych zapachów, jakie znam.Kiedy Francois Demachy bierze się za tworzenie nowego zapachu z góry wiadomo jaki będzie efekt. Ultrakobiecy. To jeden z tych „nosów”, które zawsze stawiają kobietę na piedestale, a zapachy przez niego tworzone są idealnym dopełnieniem jej wizerunku. Nie ważne czy ma lat 15 czy 40, gustuje w słodkościach, kompozycjach kwiatowych czy orientalnych. Ma być 100% kobiecości w kobiecości i w jego wykonaniu zawsze jest.

Nie inaczej jest z Miss Dior Blooming Bouquet. To zapach typowo dzienny, na każdą okazję, a do tego uroczy i kobiecy. W otwarciu króluje piwonia, która razem ze świeżą różą i o…

Zmieniono La Vie Est Belle! O nowej i starej wersji zapachu

La Vie Est Belle. Zapach-tortura dla sporej części społeczeństwa, która była zmuszona z nim podróżować środkami zbiorowej komunikacji i siedzieć w niewielkich pokojach. To taka lalka Chucky, która choć pachnie niewinnie, stała się bohaterem horrorów z duszeniem ludzi, jako motywem przewodnim. Jest jednak dobra wiadomość dla tych, którzy z płonącą w oczach nienawiścią pomstowali na wszechobecność La Vie Est Belle. Otóż, przeszedł on reformulację, wskutek której zabrano mu sporo werwy. Jaka jest różnica między starą a nową edycją La Vie Est Belle? Przeczytajcie!Stare i nowe wersje La Vie Est Belle na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie. Dopiero przyglądając się detalom flakonów można dostrzec jedną istotną różnicę. Stare wersje mają na atomizerze graficzny znak firmy Lancome - różę; nowe napis „La vie est belle”. Kiedy wprowadzono tę zmienę i jednoczenie zmodyfikowano zapach trudno mi powiedzieć, ale najprawdopodobniej był to rok 2016.

Nowa wersja La Vie Est Belle jest bardziej su…

Zapachowi tytani mocy!

Każdy, kto inwestuje w perfumy marek luksusowych, chciałby, żeby ich cena szła z parze z jakością. Chodzi tu głównie o parametry, czyli trwałość i projekcję - wyczuwalność zapachu z odlegości. Jak się okazuje wydanie kilkuset złotych na flakon perfum wcale nie jest gwarancją tego, że będą one spełniały wysokie wymagania użytkowe... Bo są takie zapachy wśród perfum marek luksusowych, które pachną godzinę, i takie, których nikt nie ma szansy od nas poczuć, bo mają bliskoskórną projekcję. Utopienie całkiem sporych pieniędzy w perfumach, które kompletnie nie spełniają stawianych im wymagań jest frustrujące. Na jakie zapachy zatem postawić, żeby nie zawieść się ich parametrami?Jeśli chodzi o kategorie zapachowe najwięcej trwałych perfum jest wśród zapachów z dominującą nutą wanilii. Również perfumy szyprowe - te dawne i klasyczne mają opinię tytanów trwałości, choć dziś mało kto sięga po takie kompozycje, jak Aromatics Elixir Clinique, Knowing od Estee Lauder czy Magie Noire Lancome.

Niez…