Przejdź do głównej zawartości

Róże dla opornych, czyli takich jak ja:)

Każdy, kto zna mnie i moje preferencje wie, że do róż podchodzę, jak do jeża. Jednak, choćbym chciała, róż w perfumach nie udaje mi się uniknąć, bo to jedna z ulubionych nut twórców zapachów. I dlatego dziś słów kilka o różach... dla opornych, czyli jednostek takich, jak ja;)

Róże w perfumach są różne. Świeże, dzikie, toaletowe czy konfiturowe, czyli pachnące, jak serce pączka z nadzieniem różanym. Są róże bułgarskie, damasceńskie i pewnie jeszcze parę innych, ale jako antyfan róż nie mam o nich zielonego pojęcia:) Ja jednak mam swoją osobistą klasyfikację: „znośne” i „nieznośne” i tylko na tej podstawie, bez żadnej innej filozofii, wybrałam kilka zapachów do przeglądu wiosenno-letnich róż.

Chloe, Chloe eau de parfum

O, matko, jaki to jest irytujący zapach! Dobrze, że noszący odbiera go inaczej niż wąchający, bo chyba musiałabym się zabić. Nie potrafię znieść tego zapachu „na otoczeniu”, ale nosząc go sama - uwielbiam (rozdwojenie jaźni?). Sama nie rozumiem tej zależności, ale tak właśnie jest, dlatego z pełną wyrozumiałością przyjęłam swego czasu fakt, że „zabroniono” mi go nosić do pracy. Też nie dałabym rady ze współpracownikiem używającym Chloe.

Za irytujący charakter zapachu odpowiadają zapewne wściekłe liczi i zimna lilia, które powodują, że róża w ich otoczeniu staje się wyjątkowo zołzowata, wredna i nieprzyjazna, ale mimo wszystko nosząc Chloe czuję się lekko, świeżo i komfortowo. Po prostu je uwielbiam!

Chloe, Chloe eau de toilette 2015

Tak samo zimna i dystansująca, jak wersja eau de parfum, ale w swoim ogólnym charakterze mniej irytująca;) Bardziej świeża, lżejsza, odarta z krzyczenia na pełne gardło „patrzcie na mnie”. Ma w składzie kwiaty bawełny i choć przysięgam, że pachną one dla mnie zupełnie niczym (a miałam okazję wąchać) to tu chyba jednak właśnie one utemperowały niezły „charakterek”, jakim dysponuje starsza siostra i dały tej wersji dużo więcej przestrzenności.

Chloe, L’eau de Chloe

Dla mnie najpiękniejsza przedstawicielka rodziny Chloe. Doskonała mieszanka cytrusów, aldehydów i róż. Dla mnie zapach-ideał zwłaszcza do biura, jako subtelny, elegancki miks szlachetnych aromatów w idealnie wyważonych proporcjach. Musująca, jak szampan, a z drugiej strony bardzo poprawna i „biznesowa”. Mój ukochany zapach w kategorii wiosennych bez dwóch zdań.

Jest jeszcze ostatni, który z trudem znoszę, bo to róża w czystej postaci:) Juliette has a Gun Miss Charming. Piękne, świeże róże w natarciu. Czuję się w ich otoczeniu, jak w ogrodzie różanym rześko-chłodnym porankiem.

To moje cztery typy róż dla opornych, jak ja. Jeśli nie po drodze Wam z tą nutą - zachęcam do testów, bo być może dzięki nim znajdziecie róże dla siebie.

A Wy, lubicie różane perfumy? Jakie szczególnie?



Popularne posty z tego bloga

Radosna i szykowna wiosna w butelce

Są zapachy dziewczęce i jest Miss Dior Blooming Bouquet. Urok i lekkość podane w szykownej formie, która na głowę bije wszelkie niezobowiązujące, dzienne zapachy skierowane do młodych kobiet. Jest w niej jakiś urok i magia, które odejmują centymetry z bioder i lata z metryki. Z nią nie sposób nie czuć się dobrze. To po prostu jeden z najradośniejszych, a zarazem najszykowniejszych zapachów, jakie znam.Kiedy Francois Demachy bierze się za tworzenie nowego zapachu z góry wiadomo jaki będzie efekt. Ultrakobiecy. To jeden z tych „nosów”, które zawsze stawiają kobietę na piedestale, a zapachy przez niego tworzone są idealnym dopełnieniem jej wizerunku. Nie ważne czy ma lat 15 czy 40, gustuje w słodkościach, kompozycjach kwiatowych czy orientalnych. Ma być 100% kobiecości w kobiecości i w jego wykonaniu zawsze jest.

Nie inaczej jest z Miss Dior Blooming Bouquet. To zapach typowo dzienny, na każdą okazję, a do tego uroczy i kobiecy. W otwarciu króluje piwonia, która razem ze świeżą różą i o…

Zmieniono La Vie Est Belle! O nowej i starej wersji zapachu

La Vie Est Belle. Zapach-tortura dla sporej części społeczeństwa, która była zmuszona z nim podróżować środkami zbiorowej komunikacji i siedzieć w niewielkich pokojach. To taka lalka Chucky, która choć pachnie niewinnie, stała się bohaterem horrorów z duszeniem ludzi, jako motywem przewodnim. Jest jednak dobra wiadomość dla tych, którzy z płonącą w oczach nienawiścią pomstowali na wszechobecność La Vie Est Belle. Otóż, przeszedł on reformulację, wskutek której zabrano mu sporo werwy. Jaka jest różnica między starą a nową edycją La Vie Est Belle? Przeczytajcie!Stare i nowe wersje La Vie Est Belle na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie. Dopiero przyglądając się detalom flakonów można dostrzec jedną istotną różnicę. Stare wersje mają na atomizerze graficzny znak firmy Lancome - różę; nowe napis „La vie est belle”. Kiedy wprowadzono tę zmienę i jednoczenie zmodyfikowano zapach trudno mi powiedzieć, ale najprawdopodobniej był to rok 2016.

Nowa wersja La Vie Est Belle jest bardziej su…

Zapachowi tytani mocy!

Każdy, kto inwestuje w perfumy marek luksusowych, chciałby, żeby ich cena szła z parze z jakością. Chodzi tu głównie o parametry, czyli trwałość i projekcję - wyczuwalność zapachu z odlegości. Jak się okazuje wydanie kilkuset złotych na flakon perfum wcale nie jest gwarancją tego, że będą one spełniały wysokie wymagania użytkowe... Bo są takie zapachy wśród perfum marek luksusowych, które pachną godzinę, i takie, których nikt nie ma szansy od nas poczuć, bo mają bliskoskórną projekcję. Utopienie całkiem sporych pieniędzy w perfumach, które kompletnie nie spełniają stawianych im wymagań jest frustrujące. Na jakie zapachy zatem postawić, żeby nie zawieść się ich parametrami?Jeśli chodzi o kategorie zapachowe najwięcej trwałych perfum jest wśród zapachów z dominującą nutą wanilii. Również perfumy szyprowe - te dawne i klasyczne mają opinię tytanów trwałości, choć dziś mało kto sięga po takie kompozycje, jak Aromatics Elixir Clinique, Knowing od Estee Lauder czy Magie Noire Lancome.

Niez…