Przejdź do głównej zawartości

Zmieniono La Vie Est Belle! O nowej i starej wersji zapachu

La Vie Est Belle. Zapach-tortura dla sporej części społeczeństwa, która była zmuszona z nim podróżować środkami zbiorowej komunikacji i siedzieć w niewielkich pokojach. To taka lalka Chucky, która choć pachnie niewinnie, stała się bohaterem horrorów z duszeniem ludzi, jako motywem przewodnim. Jest jednak dobra wiadomość dla tych, którzy z płonącą w oczach nienawiścią pomstowali na wszechobecność La Vie Est Belle. Otóż, przeszedł on reformulację, wskutek której zabrano mu sporo werwy. Jaka jest różnica między starą a nową edycją La Vie Est Belle? Przeczytajcie!

Stare i nowe wersje La Vie Est Belle na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie. Dopiero przyglądając się detalom flakonów można dostrzec jedną istotną różnicę. Stare wersje mają na atomizerze graficzny znak firmy Lancome - różę; nowe napis „La vie est belle”. Kiedy wprowadzono tę zmienę i jednoczenie zmodyfikowano zapach trudno mi powiedzieć, ale najprawdopodobniej był to rok 2016.

Nowa wersja La Vie Est Belle jest bardziej subtelna, delikatna i można by powiedzieć taka light. Odchudzono ją bardzo mocno z parametrów, ale też zrównoważono i idealnie zbilansowano w porównaniu z poprzednią edycją. Tak jak w starej La Vie Est Belle w otwarciu królowała porzeczka z bardzo pudrowym irysem i delikatnym tonem paczuli, tak w nowej bardzo wyraźnie daje o sobie znać akord owocowo-kwiatowy z porzeczką, kwiatem pomarańczy i brzoskwinią na czele. Silniej czuć też paczulę i fasolę tonka zaraz po aplikacji perfum. Potem, gdy zapach się rozwija, jest właściwie podobnie. Obie wersje zamieniają się w puchaty pudrowo-pralinowo-waniliowy zapach, który trwa i trwa linearnie do samego końca.

Nowa wersja La Vie Est Belle jest tym, czym według mnie powinna być od początku. Intymnym poprawiaczem nastroju, który nie psuje nastroju otoczeniu, pozostając blisko użytkowniczki bez przypadkowych ofiar w ludziach. Jest słabsza, jeśli chodzi o trwałość (około 5 godzin), nie ma też dawnej zabójczej projekcji, ponieważ ta po około 120 minutach staje się bliskoskórna i czuje ją tylko osoba nosząca.

Pamiętam jedną sytuację związaną ze starą wersją La Vie Est Belle bardzo dotkliwie. Prasowałam kiedyś ubrania, a ciepło i para z żelazka rozprowadzały po otoczeniu zapach La Vie Est Belle, który miałam wtedy na sobie od kilku godzin. Buchający wraz z parą zapach perfum atakował mnie tak, że myślałam, że padnę trupem przy desce, a 45-minutowe prasowanie przypłaciłam gigantycznym bólem głowy. Dlatego dla mnie osobiście „życie jest piękne” z nową wersją La Vie Est Belle i bardzo się cieszę, że w końcu uczyniono z niego zapach dyskretny, czym w mojej opinii powinien być od samego początku. Jednak rozumiem oczywiście zamysł twórców, jako odpowiedź na społeczne oczekiwania. Wielu użytkowników perfum ma bowiem silną potrzebę zabójczej emanacji zapachem.

Osłabienie La Vie Est Belle to dobra wiadomość dla tych z Was, które czuły się przysypane toną cukru pudru (lub waty cukrowej) uczestnicząc w życiu publicznym z wielbicielką tego zapachu. Zła dla tych, które uwielbiały moc i potęgę dawnej wersji. Mi osobiście nowa podoba się o wiele bardziej! Ale to moje, pewnie bardzo odosobnione, zdanie w masie narzekań na pogorszenie parametrów.

Ja od dawna nie czuję La Vie Est Belle w otoczeniu, co pewnie jest skutkiem zmiany jakości. Jestem ciekawa czy Wy też... ?







Popularne posty z tego bloga

Radosna i szykowna wiosna w butelce

Są zapachy dziewczęce i jest Miss Dior Blooming Bouquet. Urok i lekkość podane w szykownej formie, która na głowę bije wszelkie niezobowiązujące, dzienne zapachy skierowane do młodych kobiet. Jest w niej jakiś urok i magia, które odejmują centymetry z bioder i lata z metryki. Z nią nie sposób nie czuć się dobrze. To po prostu jeden z najradośniejszych, a zarazem najszykowniejszych zapachów, jakie znam.Kiedy Francois Demachy bierze się za tworzenie nowego zapachu z góry wiadomo jaki będzie efekt. Ultrakobiecy. To jeden z tych „nosów”, które zawsze stawiają kobietę na piedestale, a zapachy przez niego tworzone są idealnym dopełnieniem jej wizerunku. Nie ważne czy ma lat 15 czy 40, gustuje w słodkościach, kompozycjach kwiatowych czy orientalnych. Ma być 100% kobiecości w kobiecości i w jego wykonaniu zawsze jest.

Nie inaczej jest z Miss Dior Blooming Bouquet. To zapach typowo dzienny, na każdą okazję, a do tego uroczy i kobiecy. W otwarciu króluje piwonia, która razem ze świeżą różą i o…

Zapachowi tytani mocy!

Każdy, kto inwestuje w perfumy marek luksusowych, chciałby, żeby ich cena szła z parze z jakością. Chodzi tu głównie o parametry, czyli trwałość i projekcję - wyczuwalność zapachu z odlegości. Jak się okazuje wydanie kilkuset złotych na flakon perfum wcale nie jest gwarancją tego, że będą one spełniały wysokie wymagania użytkowe... Bo są takie zapachy wśród perfum marek luksusowych, które pachną godzinę, i takie, których nikt nie ma szansy od nas poczuć, bo mają bliskoskórną projekcję. Utopienie całkiem sporych pieniędzy w perfumach, które kompletnie nie spełniają stawianych im wymagań jest frustrujące. Na jakie zapachy zatem postawić, żeby nie zawieść się ich parametrami?Jeśli chodzi o kategorie zapachowe najwięcej trwałych perfum jest wśród zapachów z dominującą nutą wanilii. Również perfumy szyprowe - te dawne i klasyczne mają opinię tytanów trwałości, choć dziś mało kto sięga po takie kompozycje, jak Aromatics Elixir Clinique, Knowing od Estee Lauder czy Magie Noire Lancome.

Niez…