O perfumeriach internetowych i replikach perfum...

Po raz kolejny, tym razem na stronie sprzedaży perfum na Facebooku, rozgorzała dyskusja na temat tego czy w perfumeriach internetowych są sprzedawane oryginały. Administratorzy po paru godzinach wyłączyli możliwość komentowania tego postu. Wcale się nie dziwię, bo u mnie - mimo, że nie jestem ambasadorką żadnej perfumerii internetowej - wystąpiła piana na ustach po przeczytaniu opinii domorosłych znawców, jakoby czołowa perfumeria internetowa handlowała podróbkami.

Wiem, że temat był już odmieniany przez wszystkie przypadki, ale może jest potrzebny jeszcze jeden głos w dyskusji, żeby takie oskarżenia nie krążyły po sieci.

Argument: Zapach jest o 40% tańszy niż w perfumerii stacjonarnej, więc to musi być podróbka.

Oczywiście zdarzają się w internecie repliki perfum, ale nigdy na taką nie trafiłam, bo zaopatruje się w zaufanych perfumeriach internetowych. Korzystałam z oferty kilku i od żadnej nigdy nie zdarzyło mi się dostać nieoryginalnych perfum.

A dlaczego w perfumeriach internetowych jest taniej? Bo w ich przypadku odpadają gigantyczne koszty utrzymania, jakie ponosi perfumeria stacjonarna, jak wynajem powierzchni w galeriach handlowych, zatrudnianie dwóch zmian personelu i opłaty eksploatacyjne... A nie muszę mówić, że i te ostatnie potrafią „dać po kieszeni”, bo każdy sklep perfumerii sieciowej używa trzy razy za mocnego oświetlenia, które zresztą perfumom nie służy, o czym możemy się przekonać wąchając nie raz zepsute testery.

Warto też pamiętać, że perfumerie internetowe sprzedają testery, czego nie wolno robić perfumeriom stacjonarnym. Każdą złotówkę zarobioną na sprzedaży otrzymanego gratis testera, perfumeria internetowa może zatem odjąć od ceny pełnowartościowego produktu tak, by była ona jeszcze atrakcyjniejsza.

Trzecia sprawa, że perfumeriom internetowym odpadają gigantyczne koszty marketingu. Poza jedną, nie inwestują w kosztowne reklamy telewizyjne, prasę kobiecą, katalogi insertowane do gazet czy materiały POS na terenie sklepu... i wszystkich ludzi, którzy przy tym pracują.

Argument: Zapach z perfumerii internetowej jest mniej trwały. To na pewno podróbka.

Zanim oskarżysz perfumerię internetową, która cieszy się świetną renomą o sprzedaż podrabianych perfum - przetestuj ten sam zapach w perfumerii stacjonarnej.

Prawda jest taka, że każdy producent prędzej czy później dokonuje tzw. reformulacji zapachu. Oznacza to mniej więcej tyle, że poza - często kosmetyczną zmianą składu - osłabia też parametry użytkowe perfum - trwałość i projekcję. To typowy „chwyt sprzedażowo-psychologiczny”... bo im krócej utrzymuje się zapach, tym częściej trzeba ponawiać aplikację. Tym samym szybciej zużywa się flakon i kupuje następny.

Dlatego, jeśli uda mi się kupić jakąś pierwszą wersję zapachu to nawet, jeśli okresowo go nie używam - nie sprzedaję tylko przechowuję we właściwy sposób „na czarną godzinę”, bo kiedy po latach zechcę do niego wrócić może się okazać, że nowa edycja pachnie... godzinę.

Reformulacji dokonuje 95% producentów perfum. Wśród nich chlubnym wyjątkiem - przynajmniej spośród mi znanych - jest właściwie tylko Chloe, bo na którąkolwiek edycję ich zapachów, zwłaszcza podstawowej linii, nie trafiłabym w perfumerii - jakość parametrów jest zawsze świetna.

Jak się ustrzec przed zakupem nieoryginalnych perfum?

Po pierwsze trzeba kierować się ograniczonym zaufaniem i czujnością co do ceny. Handel podrabianymi perfumami rozkwita głównie na Allegro i OLX, choć pewnie była kiedyś perfumeria internetowa, która dopuszczała się tego procederu. W dobie internetu, gdzie każdy może wyrazić opinię - sprzedawcy oszukujący klientów szybko idą na dno, bo zła opinia nie znika z sieci. Opinie o perfumeriach można sprawdzić w każdej porównywarce cen, a o Allegrowiczu w jego komentarzach z przeprowadzonych transakcji.

Należy się też wystrzegać tzw. okazji. Tester perfum, który w perfumeriach internetowych kosztuje 350 zł, a na innej platformie sprzedażowej 120 zł na pewno nie jest oryginalny! Ponad 90% podróbek występuje właśnie pod postacią „testerów”, więc zawsze w przypadku zakupu testera należy zachowywać szczególną czujność... zwłaszcza, jeśli sprzedawca ma w asortymencie tylko testery. Tester jest dodatkiem do partii produktów handlowych zatem żadna z rzetelnych perfumerii nie będzie sprzedawać tylko testerów, bo to po prostu niemożliwe, żeby mieć testery bez pełnowartościowych zafoliowanych produktów.

Perfumerie internetowe są okay. Tak samo zresztą jak stacjonarne. Wybór opcji zakupu zależy tylko od zasobności portfela i preferowanej formy robienia zakupów. Perfumerie internetowe są na moje wielkie „tak” i w każdej dyskusji na ich temat będę bronić przynajmniej tych, które latami nie zawiodły mojego zaufania.

A Wy, gdzie najczęściej kupujecie perfumy?