Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

O perfumeriach internetowych i replikach perfum...

Po raz kolejny, tym razem na stronie sprzedaży perfum na Facebooku, rozgorzała dyskusja na temat tego czy w perfumeriach internetowych są sprzedawane oryginały. Administratorzy po paru godzinach wyłączyli możliwość komentowania tego postu. Wcale się nie dziwię, bo u mnie - mimo, że nie jestem ambasadorką żadnej perfumerii internetowej - wystąpiła piana na ustach po przeczytaniu opinii domorosłych znawców, jakoby czołowa perfumeria internetowa handlowała podróbkami. Wiem, że temat był już odmieniany przez wszystkie przypadki, ale może jest potrzebny jeszcze jeden głos w dyskusji, żeby takie oskarżenia nie krążyły po sieci.

Argument: Zapach jest o 40% tańszy niż w perfumerii stacjonarnej, więc to musi być podróbka.Oczywiście zdarzają się w internecie repliki perfum, ale nigdy na taką nie trafiłam, bo zaopatruje się w zaufanych perfumeriach internetowych. Korzystałam z oferty kilku i od żadnej nigdy nie zdarzyło mi się dostać nieoryginalnych perfum.

A dlaczego w perfumeriach internetowyc…

Angels with dirty faces

Angel. To chyba jedyne perfumy, o których powiedziano już właściwie wszystko. Które skosiły z nóg rzesze co delikatniejszych nosów i podzieliły społeczeństwo na nienawidzących i kochających ten zapach. Bez opcji pośredniej. Trauma wielu wielbicieli gourmandów, którzy kupowali go w ciemno myśląc, że tafią na ideał czekolady... a w konsekwencji witał ich zapach zatęchłej piwnicy albo w najlepszym przypadku kamfory.Angel Muglera w latach 2004-2006 był moim signature scent. Nie pamiętam ile zużyłam butelek, ale na pewno kilka. Uwielbiałam go. Był tak totalnie inny od wszystkich Escad czy Miss Dior Cherie, które były wtedy na topie, że naprawdę nietrudno było wybić się w jego towarzystwie z tłumu.

Po trzech latach miałam przesyt paczuli na sterydach i na baaardzo długo wykluczyłam go z kręgu zainteresowań. Czytałam jednak w międzyczasie z dużym zainteresowaniem recenzje Angela i byłam skłonna twierdzić, że 80% społeczeństwa trafiło na jego podróbki, skoro tylu recenzentów odnotowywało fak…

2017 perfumowo - moje podsumowanie

Koniec roku zawsze skłania do podsumowań. Fajnie jest spojrzeć wstecz na całe 12 miesięcy i uświadomić sobie, że minęły kolejne 365 dni, które przyniosły nowe doświadczenia i wiedzę o sobie, nawet jeśli nie zawsze było różowo. Perfumowo ten rok był dla mega ciekawy, przetestowałem morza próbek, poznałam sporo unikatów wycofanych z produkcji i przejechałam się na reaktywowanym L’Instant Magic Guerlaina, który odarto z magii, jaką kiedyś posiadał. Jeśli zaś chodzi o premiery w mainstreamie anno domini 2017 - na pewno nie okazały się tak spektakularne, jak to wieściły ich kampanie reklamowe. I choć uważam za przyjemnie i Mon Guerlain, i Aurę Muglera, i Gabrielle Chanel, a nawet ulepne Because It’s You Armaniego to myślę, żadna z tych premier nie ma szansy wejść do kanonu sztuki perfumeryjnej.

Jak zatem podsumować rok 2017, jeśli żaden wylansowany w mijającym roku zapach nie zwalił mnie z nóg? Zrobię to po swojemu, czyli napiszę o moich osobistych hitach tego roku.

WIOSNAWiosna bardzo mnie…