Zapach tegorocznych świąt...



Innocent. Historia tego zapachu zatoczyła koło i w 2017 roku zaczęła się od nowa. Innocent został wprowadzony do oferty zapachowej domu mody Thierry Mugler w 1998 roku, jako lżejsza wersja ówczesnego hitu Angel. Na początku nazywał się zresztą Angel Innocent, by po jakimś czasie oderwać się od protoplasty jako indywidualny byt, bo z klasycznym Angelem miał rzeczywiście niewiele wspólnego.

Wszystko było cudownie. Ci, do których nie trafił zabójczy Anioł mieli swojego Innocenta. Zapach dużo lżejszy, oparty na grze pralin z czarną porzeczką i czerwonymi jagodami, który stał mocno w cieniu popularności Angela, w niczym absolutnie mu nie zagrażając. Myślę, że wyniki sprzedaży także stały mocno w cieniu za innymi hitami zapachowymi Muglera.

W 2011 roku Mugler wylansował kolejny zapach z popularnej serii Angel - kometę, czyli Angela w wersji wody toaletowej. Toaletowy Anioł, poza charakterystyczną dla całej serii paczulą, był także, podobnie jak Innocent, połączeniem pralin z czerwonymi jagodami. Mając dwa podobne zapachy w ofercie, koncern podjął w 2012 roku decyzję o wycofaniu jednego z nich i trafiło właśnie na Innocenta, bo Angel jako „samograj” rynkowy z pewnością lepiej rokował finansowo.

Na szczęście dla Innocenta, u Thierrego trochę pozmieniało. Thierry Mugler zrezygnował z decyzyjności w kwestii oferty perfumowej na rzecz koncernu Clarins, któremu Thierry Mugler Parfums został wczesniej sprzedany... a Clarins poza zmianą logo zrewidowało również ofertę rynkową firmy. Skutek jest taki, że po kilku latach do produkcji wrócił Innocent. I całe szczęście dla takich, jak ja, którzy od Angela i jego rozlicznych flankerów trzymają się raczej na dystans.

Ktoś powiedział, że Innocent to zapach świąt Bożego Narodzenia. Nigdy się jakoś nad tym nie rozwodziłam, ale prawda jest taka, że intuicyjnie zaczęłam go szukać w perfumeriach właśnie w grudniu... I rzeczywiście ma w sobie jakąś magię, która kojarzy się ze świętami, choć najpiękniej - o dziwo, mimo nut - pachnie wiosną.

Innocent na pewno będzie towarzyszył mi podczas najbliższych świątecznych dni, tak, jak już to robi od dobrych dwóch tygodni. Pomału szykuję się na indywidualny rekord w kategorii „tempo zużycia flakonu”, bo przy obecnym rozmachu do wiosny raczej nie doczeka.

...I na koniec - zdecydowanie przygodę z zapachami Muglera polecam zacząć właśnie od niego. To najbardziej „ludzki” zapach tego domu mody. Zauważyłam też, że ci, którym nie po drodze ze wszystkimi innymi zapachami Muglera - dla Innocenta robią wyjątek. Jego po prostu trudno nie lubić;)

Życzę Wam cudownych i pachnących Świąt. Ciepła, cudownej atmosfery, przyjaźni i harmonii.


A czym będą pachnieć Wasze święta?

Specyfikacja:

Mugler Innocent, woda perfumowana
Premiera: 1998
Wycofany: 2012
Reaktywacja: 2017
Nuty głowy: mandarynka, bergamotka
Nuty serca: czarna porzeczka, migdał, czerwone jagody
Nuty bazy: bursztyn, białe piżmo i pralina
Twórca (nos): Laurent Bruyere