Przejdź do głównej zawartości

Sukienka od Guerlaina

Mówi się, że idealna kolekcja ubrań kobiety powinna zawierać cztery niezbędniki. Dobrze skrojone dżinsy, białą koszulę, stonowaną kolorystycznie marynarkę i „małą czarną”. W garderobie zapachowej powinno być podobnie - dyskretna klasyka na co dzień, niezobowiązujący zapach na weekend i coś na wieczór. Z myślą o tej ostatniej okazji Guerlain kilka lat temu stworzył La Petite Robe Noire, czyli „małą czarną”, która na tle oferty zapachowej firmy miała być właśnie kompozycją do koktajlowej sukienki. Czy tak jest?

La Petite Robe Noire kupiłam dawno temu tylko na podstawie nut zapachowych, bez wcześniejszych testów. Na szczęście niewiele ryzykowałam, bo Guerlaina cenię za większość jego oferty zapachowej, nawet jeśli mi z nią osobiście nie po drodze. Począwszy od jego "upiornych szyprów" z pierwszej połowy ubiegłego wieku, na ostatnim hicie - Mon Guerlain - kończąc... I tak, La Petite Robe Noire weszła na moją półkę, w dodatku od razu kategorii top 10. Wiem, że będzie na niej zawsze, niezależnie od mód, które przychodzą i odchodzą oraz skrętów gustu w różne rejony zapachowe. Dlaczego? Bo to po prostu bardzo dobry zapach. Choć myślę, że przeciwników ma tylu, ilu miłośników.

La Petite Robe Noire jest słodka, ale bardzo daleko jej do banału. Wszystko przez dymny akcent, który sprawia, że mimo dość infantylnych nut "mała czarna" jest kompozycją ambitną i nie dla każdego.

Czytając skład zapachu trudno oprzeć się wrażeniu, że z połączenia wiśni, wanilii, lukrecji i fasoli tonka wyszła kompozycja skierowana do mas, która powszechnie się podoba. Nic bardziej mylnego. Właściwie trudno znaleźć mi w otoczeniu osobę, która zna ten zapach, a jeszcze trudniej taką, która go lubi.

Otwarcie to wiśnie i czerwone jagody w kadzidlanej oprawie. Po jakimś czasie dym znika, a czerwone owoce stopniowo ustępują miejsca innym graczom w bardzo bogatej ferii nut. Na ciepłej bazie wanilii i lukrecji, jak w kalejdoskopie pojawiają się migdały, róża i fiołek-morderca doskonale znany z Insolence edt tej samej marki...I tak, jak fiołki od Guerlaina są jedynymi, które drażnią mnie niemiłosiernie - w tej kompozycji nie mają morderczych zapędów, bo doskonale wyhamowały je inne nuty.

La Petite Robe Noire to jedna z najciekawiej rozwijających się kompozycji, jakie posiadam. Ani przez moment nie jest jednostajna i męcząca... bo po prostu nie zdąża sobą zmęczyć ze względu na zmienność i bogatą ewolucję. Na pewno też nie jest zapachem, który ślepym pędem-trendem przywdzieją wszyscy. Może tłumaczy to fakt, dlaczego w ciągu ponad 5 lat od premiery czułam ją tylko raz.

„Mała czarna” Guerlaina bardzo często porównywana jest z Lolitą Lempicką. Moim zdaniem, choć oczywiście mają wiele wspólnych nut - La Petite Robe Noire jest ciekawsza i bogatsza. To wyniesiona na wyższy poziom wariacja na temat anyżu, lukrecji i wiśni, doskonalsza i bardziej wyrafinowana.

Czy jednak jest moim pierwszym wyborem do „małej czarnej”? I tak i nie. Nie jest to zapach jednoznacznie elegancki, ale nie jest też stricte dzienny. To bardziej propozycja na elegancki luch niż wieczorną premierę w teatrze. I co oczywiste - przy wiodących nutach, elegancki luch jesień i zimą.

A Wy widzicie La Petite Robe Noire, jako towarzyszkę „małej czarnej”?


Specyfikacja:

La Petite Robe Noire, woda perfumowana
Premiera: 2012
Nuty głowy: bergamotka, migdał, czereśnia i czerwone jagody
Nuty serca: róża, herbata, róża z taif, lukrecja
Nutami bazy: anyż, fasolka tonka, wanilia, paczula i irys
Trwałość: 5/6
Projekcja: 3/6
Twórca (nos): Thierry Wasser


Popularne posty z tego bloga

Radosna i szykowna wiosna w butelce

Są zapachy dziewczęce i jest Miss Dior Blooming Bouquet. Urok i lekkość podane w szykownej formie, która na głowę bije wszelkie niezobowiązujące, dzienne zapachy skierowane do młodych kobiet. Jest w niej jakiś urok i magia, które odejmują centymetry z bioder i lata z metryki. Z nią nie sposób nie czuć się dobrze. To po prostu jeden z najradośniejszych, a zarazem najszykowniejszych zapachów, jakie znam.Kiedy Francois Demachy bierze się za tworzenie nowego zapachu z góry wiadomo jaki będzie efekt. Ultrakobiecy. To jeden z tych „nosów”, które zawsze stawiają kobietę na piedestale, a zapachy przez niego tworzone są idealnym dopełnieniem jej wizerunku. Nie ważne czy ma lat 15 czy 40, gustuje w słodkościach, kompozycjach kwiatowych czy orientalnych. Ma być 100% kobiecości w kobiecości i w jego wykonaniu zawsze jest.

Nie inaczej jest z Miss Dior Blooming Bouquet. To zapach typowo dzienny, na każdą okazję, a do tego uroczy i kobiecy. W otwarciu króluje piwonia, która razem ze świeżą różą i o…

Zmieniono La Vie Est Belle! O nowej i starej wersji zapachu

La Vie Est Belle. Zapach-tortura dla sporej części społeczeństwa, która była zmuszona z nim podróżować środkami zbiorowej komunikacji i siedzieć w niewielkich pokojach. To taka lalka Chucky, która choć pachnie niewinnie, stała się bohaterem horrorów z duszeniem ludzi, jako motywem przewodnim. Jest jednak dobra wiadomość dla tych, którzy z płonącą w oczach nienawiścią pomstowali na wszechobecność La Vie Est Belle. Otóż, przeszedł on reformulację, wskutek której zabrano mu sporo werwy. Jaka jest różnica między starą a nową edycją La Vie Est Belle? Przeczytajcie!Stare i nowe wersje La Vie Est Belle na pierwszy rzut oka wyglądają identycznie. Dopiero przyglądając się detalom flakonów można dostrzec jedną istotną różnicę. Stare wersje mają na atomizerze graficzny znak firmy Lancome - różę; nowe napis „La vie est belle”. Kiedy wprowadzono tę zmienę i jednoczenie zmodyfikowano zapach trudno mi powiedzieć, ale najprawdopodobniej był to rok 2016.

Nowa wersja La Vie Est Belle jest bardziej su…

Zapachowi tytani mocy!

Każdy, kto inwestuje w perfumy marek luksusowych, chciałby, żeby ich cena szła z parze z jakością. Chodzi tu głównie o parametry, czyli trwałość i projekcję - wyczuwalność zapachu z odlegości. Jak się okazuje wydanie kilkuset złotych na flakon perfum wcale nie jest gwarancją tego, że będą one spełniały wysokie wymagania użytkowe... Bo są takie zapachy wśród perfum marek luksusowych, które pachną godzinę, i takie, których nikt nie ma szansy od nas poczuć, bo mają bliskoskórną projekcję. Utopienie całkiem sporych pieniędzy w perfumach, które kompletnie nie spełniają stawianych im wymagań jest frustrujące. Na jakie zapachy zatem postawić, żeby nie zawieść się ich parametrami?Jeśli chodzi o kategorie zapachowe najwięcej trwałych perfum jest wśród zapachów z dominującą nutą wanilii. Również perfumy szyprowe - te dawne i klasyczne mają opinię tytanów trwałości, choć dziś mało kto sięga po takie kompozycje, jak Aromatics Elixir Clinique, Knowing od Estee Lauder czy Magie Noire Lancome.

Niez…