Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

5 najbardziej mylących nazw perfum

Na pewno zdarzyło się Wam, że sięgnęliście w perfumerii po jakiś flakon, bo zaintrygowała Was nazwa, reklama czy choćby "twarz" promująca zapach... A tu klapa, klęska i zawód na całej linii! Bo zawartość butelki w niczym nie spełniła ani wyobrażeń ani oczekiwań... a twarz kampanii okazała się tu pasować, jak śniegowiec do kapelusza słonecznego.
Ja też przeżyłam taką nerwicę chęci kupna kilku zapachów, żeby w konsekwencji odkręcić się na pięcie przy półce w perfumerii z wyrazem nieporozumienia wymalowanym na obliczu. Dlatego trochę żartobliwie, a jednak mam nadzieję sensownie, chciałabym Wam przedstawić mój subiektywny ranking 5 najbardziej niedopasowanych nazw do zawartości flakonów.

Viktor&Rolf, Flowerbomb

"Bomb" to niewątpliwie jest. Butelka w kształcie granatu proszę bardzo - jest, ba, nawet ma zawleczkę, ale jeśli sądzicie, że zapach wybuchnie eksplozją kwiatów to lepiej idźcie powąchać Elie Saab albo J'adore'a. Jeśli bowiem ktoś czuje we Flowerbom…

Miss Dior Le Parfum - magia w butelce

Dior znajduje się w mojej złotej trójce ulubionych marek perfumeryjnych. Cenię ten dom mody przede wszystkim za kobiecość, która jest składnikiem każdych sygnowanych przez nich perfum. Za styl, niewymuszoną elegancję i doskonałą jakość zapachów.

Głównym perfumiarzem (nosem) marki jest Francois Demachy, odpowiedzialny za większość aktualnej oferty rynkowej Diora. To on jest twórcą tak pamiętnych kompozycji, jak wycofane Midnight Poison, sporej części ekskluzywnej, butikowej oferty domu mody czy ostatniego hitu rynkowego, skierowanego do młodej klienteli - Poison Girl. Jeśli dorzucić do tego jego autorskie flankery Hypnotic Poison i J'adore, całą rodzinę Miss Dior czy skomponowaną dla Givenchy linię Dahlia Divin, Demachy jawi się jako twórca perfum ultrakobiecych przez duże k.

Z Miss Dior Le parfum nie jest inaczej. Jest to zapach wyjątkowo kobiecy, jednak w niebagatelny - daleki od schlebiania masowym gustom - sposób. Co to oznacza? Mówiąc najprościej to krok w bok (a nawet wstecz…

Dlaczego założyłam bloga?

Skąd mi się nagle wzięło to całe blogowanie?

Po pierwsze z potrzeby wzięcia się do kupy z czasem...

Patrząc z boku wydawać by się mogło, że grafik mam tak napięty, że na pisanie bloga powinnam znaleźć czas gdzieś tak między 22:00, a omdleniem ze zmęczenia. Bo praca na etat, urocze krajoznawcze dojazdy, codzienne meldunki w żłobku i dwulatek na stanie, który potrafi obsłużyć się w zakresie uiszczenia obiadu na ziemi i jego rozdeptywania w ramach dobrego funu. Przecież czasu mam absolutnie zero, a autentyczny stan radości osiągam, kiedy uda mi się umalować paznokcie albo nie zasnąć na przypadkowym meblu w pełnym makijażu.

A jednak prawda jest taka, że akurat taki kliniczny przypadek jak ja najlepiej potrafi się zorganizować, kiedy ma nadmiar zajęć. Bo przy nadmiarze zajęć trudno zawiesić się, jak zombie nad Facebookiem i zorientować się "po chwili", że jakieś memy, filmiki, dyskusje w niezrozumiały sposób wyrąbały właśnie w kosmos 2 godziny z życiorysu! Ale jeśli wiesz, że …