Przejdź do głównej zawartości

Posty

Tytani trwałości - zapachy na lato

Jakiś czas temu pisałam o tytanach trwałości z półki mainstreamowej. Był to tekst bardzo ogólny - odnoszący się do parametrów zapachów w ogóle, niezależnie od pory roku (—>klik). W komentarzach wypisaliście wtedy mnóstwo swoich typów „długodystansowych trwadzieli”, które platforma disqus wywaliła mi w kosmos... niszcząc przy okazji wiele Waszych cennych wskazówek i komentarzy przy większości moich wpisów na blogu. Wracam zatem do tematu z nadzieją, że znowu wytypujecie swoich faworytów. A ja tym razem odniosę się do trwałości perfum w czasie wysokich temperatur... bo to temat świetny w pełni sezonu.Umówmy się - lato nie sprzyja perfumom.
Wysokie temperatury i związana z nimi wyższa potliwość skóry bardzo szybko zamieniają zapach we wspomnienie. Dlatego bardzo wiele osób, które znam latem zmienia nawyki perfumowe i zamiast aplikować zapach na ciało - perfumuje ubrania. Znalazłam jednak podczas tego lata (choć może nie w czasie morderczych upałów) zapachy, które naprawdę świetnie zd…
Najnowsze posty

Słońce radości

Bardzo lubię Acqua di Gioia, więc kiedy powstają kolejne edycje, bazujące na koncepcie protoplasty zawsze z ciekawością je testuję. Nie inaczej było z Sun di Gioia podczas premiery w 2016 roku.Myślę, że pomysł był prosty. Stworzyć coś w trendzie słodkości, którego najjaśniejszą gwiazdą jest od kilku lat La Vie Est Belle, dodać „odrobinę lata” i promować pod znanym szyldem i w znanym designie flakonu. I mniej więcej tak właśnie wyszło, „ale”...

W Sun di Gioia jest słodycz, jest jaśmin bardzo przypominający ten z Organzy Givenchy i plumeria, by zapach wydawał się doskonałą propozycją na lato. W końcu cała seria dedykowana jest właśnie sezonowi wiosna/lato! Ale szczerze? Gdybym o tym nie wiedziała ciężko byłoby mi wpisać Sun di Gioia w cieple miesiące... W chłodne zresztą też, bo tak czy owak nie pasuje do żadnej pory roku i trudno wybrać dla niego najwłaściwszy czas.

Z wymieszania konceptu LVEB i Organzy wyszedł zatem zapach dla „nie wiadomo kogo” i „nie wiadomo na jaką okazję”, co wca…

Ulubieńcy czerwca

Miesiąc temu postanowiłam zrobić pierwszy wpis z kategorii „ulubieńców”. Bardzo fajnie pisało mi się taki przekrojowy tekst i kontynuacja stała się tylko formalnością:) Dziś zapraszam zatem na podsumowanie perfumowe kolejnego miesiąca ulubieńców.Czerwiec zaskoczył nas pogodą w kratkę. Były i mordercze wręcz upały i dni pochmurne, deszczowe, w których temperatura oscylowała w granicach 18 stopni. Mogłam zatem odpocząć od energetycznych cytrusów i wrócić do ulubionej kategorii kwiatowej.
Na dzieńWskutek pomyłki sprzedawcy z Allegro stałam się ponownie posiadaczką Lady Million Paco Rabanne, którą zużyłam rok temu. Nie chciało mi się bawić w odsyłanie niewłaściwego zamówienia i w sumie dobrze, bo świetnie nosiło mi się Lady Million w ciepłe dni.

I co z tego, że zapach krzyczy „plastic is fantastic” całą swoją syntetycznością? Ważne, że poprawia mi nastrój i wodzi za nos krystalicznym jaśminem. Za to ją lubię i lubić będę zawsze. Do tego parametry... ideał! Lady Million utrzymuje się cały …

Róże dla opornych, czyli takich jak ja:)

Każdy, kto zna mnie i moje preferencje wie, że do róż podchodzę, jak do jeża. Jednak, choćbym chciała, róż w perfumach nie udaje mi się uniknąć, bo to jedna z ulubionych nut twórców zapachów. I dlatego dziś słów kilka o różach... dla opornych, czyli jednostek takich, jak ja;)Róże w perfumach są różne. Świeże, dzikie, toaletowe czy konfiturowe, czyli pachnące, jak serce pączka z nadzieniem różanym. Są róże bułgarskie, damasceńskie i pewnie jeszcze parę innych, ale jako antyfan róż nie mam o nich zielonego pojęcia:) Ja jednak mam swoją osobistą klasyfikację: „znośne” i „nieznośne” i tylko na tej podstawie, bez żadnej innej filozofii, wybrałam kilka zapachów do przeglądu wiosenno-letnich róż.
Chloe, Chloe eau de parfumO, matko, jaki to jest irytujący zapach! Dobrze, że noszący odbiera go inaczej niż wąchający, bo chyba musiałabym się zabić. Nie potrafię znieść tego zapachu „na otoczeniu”, ale nosząc go sama - uwielbiam (rozdwojenie jaźni?). Sama nie rozumiem tej zależności, ale tak właśni…

Ulubieńcy maja

Nigdy nie zrobiłam wpisu z kategorii „ulubieńcy miesiąca”, choć bardzo lubię je czytać na odwiedzanych blogach. Pomyślałam, że skoro ja lubię to może i Wam spodoba się takie zestawienie. Zatem otwieram je majem i mam nadzieję nie mieć „słomianego zapału” i kontynuować w ramach podsumowania każdego miesiąca roku.
Maj zaskoczył wszystkich nagłym atakiem lata... i fajnie! Uwielbiam upały, choć ku mojej rozpaczy wiele perfum w wysokich temperaturach na mnie znika w trybie ekspresowym (Też tak macie?). Znalazłam jednak kilku pewniaków do miana bohaterów miesiąca, którzy trzymali się w miarę dzielnie... z małym wyjątkiem:)
CytrusyWysokie temperatury należą zdecydowanie do nich. Ja wręcz chronicznie nie cierpię cytrusowych nut, ale upały zmusiły mnie to zawarcia z nimi paktu o nieagresji. Przeprosiłam się z cytryną, której wybitnie nie lubię w perfumach i tak oto moimi trzema bohaterami wysokich temperatur w dżungli miejskiej stały się Dolce & Gabbana Light Blue, Guerlain Aqua Allegoria Ma…

Cytrusowe niebo

Są zapachy uniwersalne i całoroczne, a są i takie, których nie wyobrażam sobie w innym kontekście „niż”. Jednym z nich jest Aqua Allegoria Mandarine Basilic Guerlaina. Dla mnie to kompozycja stworzona na 25+ stopni w słońcu, bo słońce i wysoka temperatura dają mu rozkwitnąć i powodują, że trzyma się skóry, jak szalony, co rzadko zdarza się zapachom cytrusowym.Nie bardzo lubię zapachy z wyczuwalną dominantą cytrusów. Mandarine Basilic jest jednym z niewielu wyjątków potwierdzających regułę i pewnie potwierdza ją tylko dlatego, że nie króluje tu cytryna, której w perfumach szczerze nie znoszę. Mandarine Basilic to oda do pomarańczowych cytrusów - klementynek, mandarynek i gorzkich pomarańczy.

Tytułowy duet mandarynki i bazylii zdominowany został przez tę pierwszą. Bazyli jest tu tylko odrobina i trudno ją wyczuć samodzielnie. Istnieje jedynie jako kontra łagodząca mocne uderzenie cytrusów... A tych jest cała masa! Orzeźwiających i soczystych. Pięknie ujętych, wiernie oddanych, bardzo na…

W smutnym kolorze blue...

Louise Brooks. Jedna z najsłynniejszch gwiazd kina niemego, która jak szybko zabłysła, tak szybko zgasła. Zagrała w zaledwie 17 filmach, a jej kariera zakończyła się wraz z nastaniem ery kina dźwiękowego. Okazało się bowiem, że jej uroda nie szła w parze z głosem...Buntownicza, skrzywdzona psychicznie w dzieciństwie słynęła z lesbijskich romansów (w latach 20-tych XIX wieku to był szok!). Nosiła się androgenenicznie - jeszcze przed erą Coco Chanel - udowodniając, że krótkie włosy to nie tylko domena mężczyzn.

Na jej cześć Jean Guichard stworzył w 1987 roku perfumy Lou Lou dla marki Cacharel, czym dał wyraźnie znać o źródle swojej inspiracji. Louise Brooks w kręgach towarzyskich nazywana była po prostu Lulu... I tak, jak smutna była historia jej życia (zwłaszcza z czasów dzieciństwa, kiedy padła ofiarą napaści seksualnej) tak smutny jest zapach Guicharda. Lou Lou jest zdecydowanie melancholijną i pogrążoną w bólu „dziewczyną”.

Flakon w stylu art deco w smutnym kolorze blue kryje miesza…

Radosna i szykowna wiosna w butelce

Są zapachy dziewczęce i jest Miss Dior Blooming Bouquet. Urok i lekkość podane w szykownej formie, która na głowę bije wszelkie niezobowiązujące, dzienne zapachy skierowane do młodych kobiet. Jest w niej jakiś urok i magia, które odejmują centymetry z bioder i lata z metryki. Z nią nie sposób nie czuć się dobrze. To po prostu jeden z najradośniejszych, a zarazem najszykowniejszych zapachów, jakie znam.Kiedy Francois Demachy bierze się za tworzenie nowego zapachu z góry wiadomo jaki będzie efekt. Ultrakobiecy. To jeden z tych „nosów”, które zawsze stawiają kobietę na piedestale, a zapachy przez niego tworzone są idealnym dopełnieniem jej wizerunku. Nie ważne czy ma lat 15 czy 40, gustuje w słodkościach, kompozycjach kwiatowych czy orientalnych. Ma być 100% kobiecości w kobiecości i w jego wykonaniu zawsze jest.

Nie inaczej jest z Miss Dior Blooming Bouquet. To zapach typowo dzienny, na każdą okazję, a do tego uroczy i kobiecy. W otwarciu króluje piwonia, która razem ze świeżą różą i o…